Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 12 komentarzy

Zavissius Niger

Artur Zawisza - absolwent polonistyki i filozofii KUL, poseł na Sejm w latach 2001-07, przewodniczący Komisji Gospodarki oraz tzw. bankowej komisji śledczej, obecnie przedsiębiorca i menedżer oraz współzałożyciel Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek

Polska numerem jeden w Europie!

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Polska numerem jeden w Europie. Nie tylko jednak w sprawie abonamentu, ale: prowizje za płatności kartami kredytowymi mamy najwyższe w Europie

W styczniu 2012 roku media biją na alarm za raportem Narodowego Banku Polskiego:

 

NBP: Prowizja od transakcji kartą w Polsce ponaddwukrotnie wyższa niż w UE

Opłaty interchange w Polsce są ponaddwukrotnie wyższe niż średnio w krajach Unii Europejskiej, a ośmiokrotnie wyższe niż na Węgrzech czy w Finlandii - wynika z raportu NBP.

 

Stawki opłat interchange dla transakcji kartami Debit MasterCard

Stawki opłat interchange dla transakcji kartami Debit MasterCard
Stawki opłat interchange dla transakcji kartami Maestro
Stawki opłat interchange dla transakcji kartami Maestro
Stawki opłat interchange dla transakcji kartami kredytowymi Visa

Stawki opłat interchange dla transakcji kartami kredytowymi Visa
 

Narodowy Bank Polski przygotował raport na temat opłat interchange - prowizji wypłacanych przez sprzedawców na rzecz banków od każdej transakcji bezgotówkowej zrealizowanej przy użyciu karty. W Polsce opłaty te są jedne z najwyższych w Europie.

W 2004 r. Polacy wykonali 194 mln transakcji o łącznej wartości 25 mld zł. Pięć lat później transakcji było już ponad trzy razy więcej - 704 mln o wartości 78 mld. W 2010 r. płaciliśmy kartą 844 mln razy, wydając 90 mld zł.

 

Rynek kart płatniczych rozwija się więc dynamicznie, ale NBP wskazuje, że opłaty interchange w Polsce należą do najwyższych w Europie.

"Przykładowo w razie płatności debetową kartą VISA w Polsce opłata ta wynosi 1,60 proc. wartości transakcji, podczas gdy średnio w UE jest to 0,72 proc." - informuje NBP. Zdaniem banku trudno znaleźć uzasadnienie dla tak wysokich stawek opłat interchange.

NBP postuluje obniżenie opłaty. Rozważa regulację

Według NBP przy stopniowym obniżaniu poziomu opłat interchange do obecnego średniego poziomu w UE (0,7-0,8 proc., zależnie od organizacji płatniczej lub rodzaju karty) roczne przychody banków z tytułu opłat interchange spadłyby z 1,26 mld zł w 2010 r. do prawie 1,02 mld zł w 2016 r.

Bank centralny deklaruje, że dołoży wszelkich starań, aby nie dopuścić do zahamowania rozwoju obrotu bezgotówkowego w Polsce; jeśli uzna, że za wysoka opłata interchange zagraża dalszemu rozwojowi rynku kart płatniczych, nie będzie powstrzymywał inicjatyw o charakterze regulacyjnym w tym zakresie. NBP ocenia, że w przypadku znaczącego obniżenia opłaty interchange w Polsce rynek kart płatniczych może rozwijać się dynamiczniej niż dotychczas.

NBP poinformował, że pracująca przy zarządzie banku Rada ds. Systemu Płatniczego omówiła już treść raportu i podjęła decyzję o powołaniu Zespołu Roboczego ds. Opłaty Interchange. Jego celem jest rozpoznanie możliwości dokonania zmian w zakresie tych opłat w Polsce.

Wszystko bardzo ładnie, tylko że o całe lata za późno. O całe lata, gdy obrabowano Polaków z setek milionów czy może raczej miliardów złotych.

Podczas posiedzenia sejmowej Komisji Śledczej ds. bankowości mówiłem jako jej przewodniczący np. 21 sierpnia 2006 roku:

Przechodzę do uzasadnienia wniosków. Pierwszy z nich dotyczy zbadania działalności urzędów odpowiedzialnych na ochronę konkurencji i praw konsumentów. Sprawą wymagającą szczegółowego zbadania przez Komisję Śledczą są zasady działania urzędów odpowiedzialnych za ochronę konkurencji i konsumentów oraz jakość i efekty prac najpierw Urzędu Antymonopolowego, a potem Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Obserwacja i analiza rynku usług bankowych prowadzi do wniosku, że jest on wysoce niekorzystny dla klienta, obciążony nadmiernymi cenami usług bankowych, narzucanymi przez zoligopolizowany sektor bankowy. Stan rzeczy byłby inny, gdyby urzędy odpowiedzialne za ochronę konkurencji i konsumentów poprawnie, konsekwentnie i skutecznie wypełniały swoje obowiązki. Trzeba przypomnieć, że polscy konsumenci cierpią najwyższe w Europie ceny usług bankowych, liczonych jako odsetek produktu krajowego brutto na głowę. Są one ponaddwukrotnie wyższe niż w Czechach i na Słowacji, około czterokrotnie wyższe niż w Portugalii, w Hiszpanii i we Włoszech, siedmiokrotnie wyższe niż w Austrii, w Norwegii i w Wielkiej Brytanii, a dwudziestokrotnie wyższe niż w Holandii. Ceny usług bankowych są pięciokrotnie wyższe niż średni koszt usług bankowych. Kolejną konsekwencją małej efektywności systemu bankowego są wysokie koszty kredytu, co doprowadziło nawet do konieczności uchwalenia przez Sejm ustawy ograniczającej wysokość kosztów kredytu, mimo paradoksalnego sprzeciwu Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Z danych Eurostatu wynika, że ceny usług finansowychwujęciurocznymwzrosływPolsceoponad11%,podczasgdywUniiEuropejskiej o mniej niż 4%. Banki wprowadzają u nas opłaty za dotychczas bezpłatne usługi lub produkty, na przykład bankowość internetową.


Można powiedzieć, że system bankowy w Polsce okazuje się oligarchiczną strukturą, żerującą na interesach milionów konsumentów. W konsekwencji banki w Polsce mają okres nadzwyczajnej koniunktury i na przykład w I kwartale tego roku zarobiły o ponad 500 mln więcej niż w całym 2003 r., zaś zysk netto sektora bankowego wyniósł w owym kwartale prawie 3 mld zł. Dzieje się to jednak kosztem klientów banków, którzy, chcąc nie chcąc, muszą składać się na przykład na astronomiczne zarobki członków władz banków. Podam dla przykładu, że wynagrodzenie roczne za ubiegły rok wiceprezesa Pekao SA Luigiego Lovaglio wyniosło 3660 tys. zł, prezesa Banku Handlowego Sławomira Sikory – 3300 tys. zł, prezesa Banku Przemysłowo-Handlowego Józefa Wancera – 3100 tys. zł, a prezesa Pekao SA Jana Krzysztofa Bieleckiego – 2770 tys. zł.


Kwestia nadużywania pozycji sektora bankowego wobec konsumentów była i jest badana w skali całej Europy. Raport firmyCapgemini,takniekorzystnydlapolskiegosektora bankowego, zrobił duże wrażenie na przykład na irlandzkiej opinii publicznej, zaś media w tamtym kraju podjęły swobodną dyskusję o zaradzaniu złej sytuacji, mimo że jest ona znacząco lepsza niż w Polsce. Z kolei w Czechach minister finansówpoprzedniego rządu, wsparty przez organizacje konsumenckie i tamtejsze media, podjął zorganizowaną akcję na rzecz poprawy sytuacji i w sposób ultymatywny przedstawił bankom katalog propozycji w celu ochrony klientów. Wreszcie w grudniu ubiegłego roku szefowie czeskiego stowarzyszenia bankowego podpisali porozumienie z ministrem finansów,przyjmując istotną część jego postulatów.


W ostatnich miesiącach problem w skali całego kontynentu podjęła Komisja Europejska, która opracowała raport o zarobkach banków z tytułu wydawania kart kredytowych, a następnie rozpoczęła pierwszą fazę konsultacji społecznych o reformie przepisów w europejskim systemie bankowym. Co więcej, unijna komisarz do spraw konkurencji podejrzewa działalność naruszającą prawa konkurencji i uruchomiła unijnych śledczych badających to zagadnienie. W tym kontekście trzeba poinformować, że unijną komisarz niepokoi na przykład sytuacja w Niemczech, gdzie średni zarobek banku na jednej karcie kredytowej wynosi 50 euro, tymczasem w Polsce wynosi on aż 73 euro i do tej pory nikogo to nie interesowało. Jednocześnie rynek bankowy w Polsce jest najsilniej skoncentrowany, jeśli weźmiemy pod uwagę sześć największych krajów Unii Europejskiej.

Koncentracja sektora bankowego, liczona jako udział 5 największych instytucji kredytowych w aktywach ogółem, wynosi w Niemczech zaledwie 22%, we Włoszech 26%, w Wielkiej Brytanii 35%, w Hiszpanii 42%, a we Francji 45%. Tymczasem w Polsce wynosi ona ponad 53%, a jest to wyliczenie dokonane przed fuzją Pekao SA i części Banku Przemysłowo-Handlowego. Gdyby dokonać zaś fuzji planowanej na wstępie przez bank włoski i niemiecki, to współczynnik ten wyniósłby jeszcze więcej i nie powodowało to żadnej interwencji Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

Śledząc przykłady środkowoeuropejskie, zauważamy relacje między stopniem koncentracji sektora bankowego a cenami usług finansowych.Wlatach2001–2005cenytych usług rosły w Polsce szybciej niż inflacjao0,8%rocznieprzyśredniejkoncentracjisektora 53%, zaś na Słowacji o 6,1% przy koncentracji wynoszącej 67%, a w Czechach aż o 11,6% przy koncentracji 66%. Tymczasem zarówno niektórzy analitycy, jak i w konsekwencji Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, wykluczają relacje pomiędzy stopniem koncentracji a kosztami prowizyjnymi, twierdząc, że jedynym realnym czynnikiem wpływającym na zawyżone ceny usług bankowych jest niski stopień ubankowienia, wyrażający się w małej ilości osób korzystających z usług bankowych. Gdyby jednak przyjąć to nadmiernie łatwe wyjaśnienie, to musielibyśmy zanegować oczywisty fakt, że w Polsce od kilkunastu lat stopień ubankowienia ewidentnie rośnie, a w tym samym czasie ceny usług bankowych rosną bardzo dynamicznie. Tak więc sytuacja staje się coraz bardziej niekorzystna dla klientów, ale nie powoduje to interwencji stosownych władz publicznych, czego przykładem był brak odpowiedniej aktywności Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów przy planowanej i przeprowadzanej fuzji włoskiego UniCredito i niemieckiego HVB, mającej kolosalne znaczenie dla polskiego rynku usług bankowych.


Z tych wszystkich powodów trzeba zbadać precyzyjnie, jak na przestrzeni czasu urzędy odpowiedzialne za ochronę konkurencji i konsumentów reagowały zarówno na zwiększanie koncentracji rynku bankowego i tym samym ograniczanie jego konkurencyjności, jak i na osłabianie pozycji konsumentów płacących systematycznie coraz to wyższe kwoty wynikające z dynamicznego wzrostu cen usług bankowych. Należy odpowiedzieć na pytanie, czy Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów oraz jego poprzednicy systematycznie analizowali sytuację rynkową i adekwatnie na nią reagowali, czy używali wszelkich instrumentów i kompetencji wynikających z odpowiedniego ustawodawstwa oraz czy planowali i proponowali zmiany legislacyjne, zwiększające ochronę konkurencji i konsumentów. Istnieje domniemanie, że aktywność na każdym z tych pól była bardzo defensywna, indolentna i kontrproduktywna. Obecny stan rzeczy w sposób oczywisty nasuwa takie podejrzenie. Jeżeli zaś tak było, to należy odpowiedzieć, dlaczego tak się stało i kto jaką odpowiedzialność ponosi w tym zakresie.

 

Jak wiadomo jednak, Komisję Śledczą trzeba było ukatrupić. I to się stało, jak należy. Gorzką satysfakcję może dać jedynie fakt, że ci, którzy to czynili na cudze zamówienie przez następne lata osobiście ponosili wielosetmilionowe i miliardowe skutki jako użytkownicy usług bankowych i kart kredytowych. Cóż, za frajerstwo trzeba płacić. Szkoda jednak, że my wszyscy też płacimy. Każdego dnia, dzień po dnia, do dzisiaj. 

KOMENTARZE

  • obudzili się
    - dopiero teraz?????
  • ----NIKT POLAKÓW NIE BRONI !!!!
    --Naród bez Ojca i Matki --żaden produkt na rynku polskim nie jest tożsamy z produkowanym - na zachodnie rynki --WSZYSTKO JEST !!! o kilka klas podlejsze -OKRADANIE Polaków jest BEZKARNE -Naród chrześcijański / pracownicy / z ochotą za parę srebrników -bierze udział w tym -procederze -POLITYCY PRZEZ LATA CAŁE walczyli o ochronę tzw.wartości chrześcijańskich -o WARTOŚCIACH GODNEGO ŻYCIA dla Narodu polskiego ZAPOMINAJĄC -- to ,że z nas Polaków zaledwie w 20 lat uczyniono NĘDZARZAMI / MEKSYKANAMI europy -zawdzięczamy WAM !!! POLITYKOM -walczyliście o przywileje dla kościoła -o Narodzie ZAPOMNIELIŚCIE / dwie sroki za ogon NIE DA się CIĄGNĄĆ !!!!/
  • a propos polityki lichwiarskiej banków i kosztów klientów oraz Polaków
    Banki jak wszem wiadomo nie są w Naszych rękach, zostały sprzedane wszystkie poza PKO BPi BS oraz SKOKi, nawet Żubr jest tylko z logo a rżadzą nim Włosi nie mylić z mafią, jest to zasługą wszystkich opcji i rżadów po kolei każda formacja powinna bić się mocno w piersii.
    Wobec powyższego banki stosują metodę dać kredyt temu, kto spłaci ma stała umowę o pracy na czas nieokreślony itd., ewentualnie klienci mający mieszkania które sa zabezpieczeniem dla banków, rzeczy ruchome etc. Szeroki wachlarz produktów stosowany przez lichwiarskie banki bo żyją one i żerują w głownej mierze na loaktach, Kowalscy wpłacają a zysk przy niskich dochodach nikły. Niektóre banki, które mają konta internetowe dają klientom przynajmniej oprocentowanie wkładów na innych rachunkach, jednak kokosów zbić nie można ale w porównaniu z innymi jest jakiś plus.
    Kredytów udziela się chętnie i na wysokie oprocentowanie.
    RZądzą się bo niektóre mają uprszczone procedury, własciwie z bankami z kapitałem obcym według źródeł internetowych moze konkurować BANK SPÓLDZIELCZY MA ON ZGROMADZONY DUŻY KAPITAŁ DZIĘKI KREDTOM UDZILEANYM W POPRZEDNICH LATACH ROLNIKOM, JESZCZE JEST BGŻ Z POLSKICH BANKÓW. BS POWINIEN SZYBKO WPROWADZIĆ DZIALNOŚC INTENETOWĄ, NATOMIAST SKOKI JAK KAŻDY W GRUNCIE RZECZY NALEŻĄ DO JEDNEJ PARTII.
    REASUMUJĄC BANKÓW POLSKICH POZOSTAŁO NIEWIELE CO WŁYWA NA TO, ZE OBCE PAŃSTWA PRZEZ SWOJE BANKI DYKTUJA WYSOKIE ODSETKI I OPROCENTOWANIE A KLIENT MUSI PŁACIĆ

    INNE KOSZTY PONOSZONE PRZEZ POLAKÓW PONIŻEJ:
    http://vrota.pl/2012/02/ile-tak-naprawde-placimy-podatkow/
  • Artykuł bardzo trafny i na czasie
    Bardzo cenię Pana Artura, choć w wielu sprawach pewnie byśmy się nie zgodzili, ale ten artykuł bardzo mi się spodobał.
    Bankowość jest niestety dziś zupełnie czymś innym, aniżeli była dajmy na to w XIX w. Dziś to poprostu korporacyjny "biznes" i jak w przypadku każdego korporacjonizmu nosi znamiona trącące praktykami nie dokońca uczciwymi (żeby rzec tak dość oględnie). Czy regulacja poprzez instytucje państwowe jest zatem dobra, powiem wprost NIE, NIE, i jeszcze raz NIE.
    Dlaczego ja zwykły Iksiński nie mogę założyć Banku, albo np. SKOKi występujące jako kasy pożyczkowe prowadzące de fakto usługi bankowe zmuszane są do przestrzegania reguł rządzących WIELKIM BANKINGIEM.
    Prowadząc warzywniak póki co nie muszę posiadać super licencji, a prowadząc Bank tak. Jeżeli oszukam klienta i sprzedam mu parchatą marchewkę muszę liczyć się z wizytą u Sędziego [w normalnym kraju], oszukawszy klienta w Banku również muszę liczyć się z taką ewentualnością, ale jak jestem 1.000.000 razy bogatszy od Iksińskiego, finansuję kampanie wyborcze polityków itp. to mogę mieć to w dupie (przepraszam za słowo mieć).
    Proszę wprowadzić absolutnie wolny rynek usług bankowych i tym podobnych, ręczę że w krótkim czasie powstanie 100 tysięcy małych prywatnych banków, które odbiorą klientów (głównie małe i średnie firmy) Bankom korporacyjnym. Warunek jest jednak 1 i to bardzo ważny - SĄDY. uprzedzam tym samym argumenty dot. nieuczciwych ludzi mogących wyłudzać kasę. Czy SKOKI kogoś oszukały? Nie wydaje mi się. Zamawiając pizzę do domu oczekujemy smacznego posiłku, a nie placka z arszenikiem, podstawą dobrego biznesu jest zaufanie klienta i przedsiębiorcy.
    Niestety tfu-socjaliści zawsze mają skłonności do wpieprzenia się we wszystko i wszędzie, a skrupulatni spekulanci pozbawieni konkurencji (która jest najlepszym cenzorem) urośli w siłę do tego stopnia, iż dzisiaj dyktują warunki również Rządom Narodowym, które stały się ich klientami.
    Należy zlikwidować ograniczenia, licencje itp. a konkurencja (jak grawitacja) zrobi swoje. Należy działać zgodnie z prawem naturalnym, a nie przeciwko, wtedy UOKIKi i inne kiki nie będą potrzebne.

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930