Gorące tematy: Wolni i Solidarni Smoleńsk Zostań BLOGEREM! RSS Kontakt
Uwaga! Wygląda na to, że Twoja przeglądarka nie obsługuje JavaScript. JavaScript jest wymagany do poprawnego działania serwisu!
53 posty 12 komentarzy

Zavissius Niger

Artur Zawisza - absolwent polonistyki i filozofii KUL, poseł na Sejm w latach 2001-07, przewodniczący Komisji Gospodarki oraz tzw. bankowej komisji śledczej, obecnie przedsiębiorca i menedżer oraz współzałożyciel Stowarzyszenia "Przejrzysty Rynek

Interpretacje chronią podatnika i już

ZACHOWAJ ARTYKUŁ POLEĆ ZNAJOMYM

Na tle wielu europejskich rozwiązań polskie regulacje dotyczące wydawania interpretacji indywidualnych wypadają korzystnie. Ich główną zaletą jest zagwarantowanie polskim podatnikom bezpieczeństwa nawet po zmianie stanowiska organów podatkowych.

 Dyskutowaliśmy na tych łamach o wiązących interpretacjach podatkowych. Jako autor pierwszej w naszej historii poprawki legislacyjnej wprowadzącej je wprzódy do ustawy o swobodzie działalności gospodarczej, a w konsekwencji - do ordynacji podatkowej broniłem ich jako instytucji prawnej. Odmienne stanowisko zajmowali prof. Modzelewski oraz mec. Pelc polemizujący ze mną m. in. poprzez publikacje na Nowym Ekranie.

Mamy w tej kwestii kolejny materiał dowodowy. Dział prawny "Rzeczpospolitej" przeprowadził komparatystykę rozwiązań chroniących podatnika w Polsce i innych krajach europejskich. Wynik tego researchu jest jednoznaczny:

 

Interpretacje chronią polskiego podatnika

Oficjalna opinia skarbówki gwarantuje bezpieczeństwo osób i firm. Wiele krajów UE nie zajmuje formalnego stanowiska w sprawach podatków. Rodzimy system na ich tle wydaje się najbardziej przyjazny
 

„Rz" przeanalizowała dane o sposobach wydawania interpretacji podatkowych przez organy skarbowe w kilkunastu krajach Unii Europejskiej.

Największa przewaga polskich rozwiązań to możliwość zaskarżania interpretacji do sądów administracyjnych. Jedynie w Szwecji jest tak samo. Polscy podatnicy nie mają ograniczeń tematycznych – mogą pytać fiskusa praktycznie o wszystkie zagadnienia podatkowe. Poza tym wszystkie interpretacje są publikowane w Internecie, choć z usuniętymi danymi podatników. W Europie zdecydowały się na to tylko nieliczne kraje, w tym Szwecja i Hiszpania.

Takiego narzędzia w ogóle nie mają podatnicy np. w Wielkiej Brytanii, Irlandii, Grecji i Luksemburgu. Oczywiście mogą uzyskiwać od tamtejszych władz skarbowych różne wyjaśnienia w kwestii bieżących i przyszłych działań w świetle prawa podatkowego. Jednak takie informacje nie mają mocy wiążącej.

Innym dobrodziejstwem dla polskich podatników jest to, że we wnioskach o interpretacje mogą pytać fiskusa właściwie o wszystko, co dotyczy podatków i kwestii z nimi związanych. Tymczasem wiele krajów europejskich ogranicza ten zakres. W Danii fiskus nie odpowiada na pytania dotyczące VAT, cła i podatków związanych ze spadkami. W Holandii interpretacje mogą dotyczyć tylko spraw związanych z opodatkowaniem międzynarodowych przedsiębiorstw. Podobnie jest we Francji. Tam interpretacje dotyczą niewielu zagadnień, głównie międzynarodowego opodatkowania.

To narzędzie, choć skutecznie i masowo wykorzystywane w Polsce (wydano ponad 200 tys. interpretacji), nie jest jednak idealne.

– Polskie rozwiązania wydają się korzystniejsze od stosowanych w innych krajach Unii, ale to w Europie Zachodniej da się zaobserwować generalnie większą otwartość władz skarbowych na bezpośrednie spotkania z podatnikiem – zauważa Alicja Sarna, doradca podatkowy w MDDP. Podkreśla, że w praktyce w ten sposób urzędnicy mogą lepiej zrozumieć problem podatnika, a ten dowiedzieć się, jakim rygorom będzie podlegał. – Może to być dla obu stron metoda współpracy pożyteczniejsza niż kontakty wyłącznie pisemne – ocenia Sarna.

Oczywiście można tu ze swej strony dodać, iż urzedowe interpretacje zmniejszają rynek na płątne usługi doradztwa podatkowego, ale to już całkiem inna historia...

 

 

 

 

KOMENTARZE

  • Zawisza, CZŁONKU zarządu Tempo
    No więc CZŁONKU zarządu spólki Tempo, pytam czy w końcu zapłaciłeś za spólkę, którą 'przejąłeś'?! Tak czy nie?! A jak nie, to kiedy zapłacisz? Czy uważasz, że można cudzym majątkiem władać bez prawa do niego(brak umowy kupna-sprzedaży udziałów) oraz bez zapłaty? Czy można za cudzą pracę, wysiłek, poświęcony czas, energię, nieruchomości, projekty, pozwolenia nie zapłacić nic i być właścicielem spółki?
  • podtrzymuję swoje stanowisko w tej sprawie
    http://pawelpelc.nowyekran.pl/post/20334,wiazace-interpretacje-podatkowe-w-swietle-norm-konstytucji-rp

    wiążące interpretacje podatkowe zamiast klarownych przepisów to jeszcze jeden objaw choroby, a nie lekarstwo...
  • @asco 20:47:01
    - nie jestem członkiem zarządu spółki Tempo;

    - spółka Tempo jest własności spółki Green Energy na podstawie złożonej oferty i przyjęcia jej, co jest równoznaczne i równowazne z umową kupna-sprzedazy, a co potwierdziły i sądy, i prokuratura;

    - zadna płatność Green Energy wobec Tempo nie obecnie wymagalna;

    - plucie i złorzeczenie niczego w tych kwestiach nie zmieni
  • @Artur Zawisza 10:37:27
    Skoro mogliście w XI.2010 zwracać się do Maciejewskich jako do udziałowców, a niby to przejęliście w X.2010 udziały, to ja mogę nawet za sto lat mówić, że Zawisza jest członkiem zarządu Tempo. Poza tym warto sprawdzić było, czy powiadomiono o odwołaniu, bo w zwyczaju tego nie macie.
    Zdaje się, że ofertę przyjęła Green Energy Europe- spółka krzak. A potem pokombinowaliście i teraz właścicielem jest następna wasza "duma" - Green Energy.
    Sądy to zdaje się jeszcze dopiero przed wami, bo chyba żadna, ale to żadna sprawa nie jest zakończona, a trochę ich jest.
    Pełna zgoda, że Green Energy wobec Tempo nie ma zobowiązań. wy macie jako Green Energy Europe. Ale jak może zapłacić spółka bez żadnego majątku ze śmiesznym kapitałem zakładowym.
    Ależ się szaro zrobiło. To z was się tak dymi?
  • @asco 13:05:16
    na złą wolę i kłamstwa kłamcy nie ma rady, ale dla każdego normalnego czytelnika:

    - sposób zwracania się do kogokolwiek o niczym nie decyduje, ale stan prawny uwidoczniony w księgach zaufania publicznego takich, jak Krajowy Rejestr Sądowy, a ten był i jest niezmienny mimo plwocin ze strony asco;

    - kto był adresatem oferty i przyjął ją, stał się właścicielem - i tak właśnie było w tym wypadku, co przyznał każdy sąd i organ zajmujący się sprawą;

    - powtarzam, że żaden znany mi podmiot nie ma wymagalnych zobowiązań wobec byłych właścicieli (nota bene, jeśli byli właściciele w swym samotnym uporze sądzą, że są nimi nadal, to nie ma mowy o jakichkolwiek zobowiązaniach, bo za co wtedy?);

    - każda spółka celowa ma ograniczony kapitał zakładowy, a finansuje się poprzez kredyt - to elementarz inwestowania, który zna cały świat, tylko nie asco;

    - wszystkie wytaczane sprawy i oskarżenia padają jedno po drugim, stąd zapiekłość, złość, arogancja, bezczelność, kłamliwość i chamstwo asco
  • jeszcze raz o wiążących interpetacjach podatkowych
    http://pawelpelc.nowyekran.pl/post/55108,jeszcze-o-wiazacych-interpretacjach-podatkowych-ich-obroncom-do-sztambucha
  • znowu skasowałeś?! no to proszę raz jeszcze
    Z powodu kolejnego, chyba już 5 skasowania mojego wpisu
    niniejszym, informuję, że od dziś będzie się on pojawiał pod każdym wpisem autora, ponieważ uważam za stosowne informować, kim tenże autor jest zaiste;)
    Z powodu bezpodstawnego skasowania poniższego komentarza pod poprzednim postem, z przyjemnością umieszczam go tutaj… dokończmy wątek, bo ciekawi mnie, co tak rozjuszyło autora, że mój poprzedni wpis skasował;)

    "sposób zwracania się do kogokolwiek o niczym nie decyduje" - pięknie, tylko uprawdopodobnia oszustwo, nie można było w XI.2010 pisać -"były wspólniku"? nie, nie można, bo by się nie powiodło, co?!
    Jeśli idzie o stan prawny, to chyba niezmiennie do KRS dokonywane są wpisy deklaratoryjnie, czyli co, kto złoży się wpisuje, bez badania sprawy. Żadnego, badania, żadnej analizy,

    Co do płatności, to moja wyobraźnia ma granice. Że niby za przejętą spółkę wartą w 2010 8 mln, a teraz kilkadziesiąt nie jesteś winien nic? Poważnie?

    Znam kredyty, tyle że wasze spółeczki nie mają kredytów, nie mają przychodów, nie mają nic. Poza nazwą i pieczątką. I zmianą siedziby non stop. A kredyt można otrzymać jak się cokowliek sobą reprezentuje, cokolwiek.
    NIE KŁAM! Sprawy w toku. Wszystkie sprawy padają? ŻADNA sprawa nie ma swojego finału. ŻADNA.
    I przede wszystkim w moich komentarzach nie ma kłamstw i dobrze o tym wiesz. Bardzo dobrze.
    Na marginesie zapytam: czy to prawda, że partner wspólniczki to gangster? I że obie miały trzy literowe służby na plecach już kilka lat temu? Tak tylko pytam....
    Jedno ci niski człowieku powiem - odpowiesz za to kiedyś. A na pewno przed Bogiem. I wtedy nie będzie ci wesoło.

    A teraz dla każdego normalnego czytelnika:
    Zawisza 'przejął' spółkę Tempo, nie zapłacił byłym właścicielom ani grosika i jest niby właścicielem spółki.

    A na koniec końców – czy wspólniczka nazywa się Matecka czy Matacka? Bo przeglądając dokumenty źródłowe sam się gubię, a co do niej bardziej pasuje, to wiadomo;)

    A już naprawdę na sam koniec końców, Zawisza zgłosił do KRS zwołane za plecami zarządu zgromadzenia. Czy ktoś jest wspólnikiem, czy tylko mu się wydaje, że jest, to niezmiennie zwoływanie zgromadzeń wspólników należy do zarządu, a nie do wspólników!!! Tu zgromadzenia odbyły się wbrew woli (a właściwie za plecami) starego zarządu, a nabywającego wspólnika do takiego zwołania nigdy nie upoważnił sąd.
    Idąc dalej - nabywcę do KRS wpisał już nowy zarząd (i siebie także ). A wszystko za plecami udziałowców i prezesa.
    Z powyższego wynika zasadnicza kwestia - na jakiej podstawie sąd KRS przyjął ustalenie legalności owego zgromadzenia wspólników? Skąd wniosek, że zebrali się wspólnicy, a nie ktoś inny?!

    Owszem, sąd KRS nie jest władny rozstrzygać, kto wspólnikiem jest, a kto nie. W tym przypadku sąd KRS był związany wpisem wspólników pochodzącym od zgłoszenia jeszcze przez stary zarząd.

    Jeśli więc stary zarząd nie wpisał przejścia udziałów do księgi wspólników i nie zgłosił zmiany do KRS, to na jakiej podstawie sąd ustalił, że wspólnikiem jest osoba odbywająca zgromadzenie, lecz inna, niż dotąd wpisana do KRS? Konsekwentnie, czy doszło do zmiany zarządu przez uprawnione osoby, itd.

    Czy to oznacza, że każdy z nas może się podać za wspólnika jakiejś spółki, wybrać nowy zarząd i - z pomocą referendarza sądowego - wylądujemy w KRS na podstawie byle jakich papierów?
    Tak zrobił autor tego bloga, sprawuje władzę nad spółką Tempo i jeszcze teraz śmie twierdzić, ze nie jest nic winien byłym właścicielom. Sam chyba nie zdaje sobie sprawy jak bardzo się tekstem pokrążył….
    nadużycie link skomentuj asco 11.03.2012 22:15:30

OSTATNIE POSTY

więcej

ARCHIWUM POSTÓW

PnWtŚrCzPtSoNd
     12
3456789
10111213141516
17181920212223
24252627282930